David Attenborough: Życie na naszej planecie – dlaczego warto zobaczyć najnowszy film na platformie Netflix z udziałem słynnego biologa?

0
226
Sir David Attenborough
W ciągu ponad 90 lat David Attenborough odwiedził każdy kontynent, badając dzikie miejsca na Ziemi i dokumentując życie przeróżnych niesamowitych stworzeń | fot.: Netflix

Sir David Attenborough, jako znany brytyjski biolog popularyzuje wiedzę na temat przyrody już od lat 50. XX wieku. W tym czasie wystąpił w kilkudziesięciu filmach i programach dokumentalnych dotyczących środowiska naturalnego i życia zwierząt. Obserwacje przyrody prowadził na wszystkich kontynentach naszej planety. W 2020 roku na platformie Netflix ukazał się najnowszy film z udziałem naukowca pt. „David Attenborough: Życie na naszej planecie”. Co sprawiło, że o produkcji zrobiło się tak głośno i dlaczego jest to dokument wart obejrzenia?

Świat nie jest już taki sam

W opisywanym filmie, David Attenborough odwołuje się do swoich doświadczeń na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci. Pojawiają się w nim nawiązania do nagrywanych przed laty programów z udziałem biologa. Widz ma więc możliwość udać się w podróż do tropikalnej dżungli i na Arktykę. Obserwować zabawy egzotycznych zwierząt i cykle, jakimi toczy się życie w odległych zakątkach świata. Jednak cuda natury to nie jedyne, czego świadkiem są przyrodnik i podążający za nim widz. Życie na Ziemi zmienia się z każdą chwilą. Świat, jaki oglądał narrator w pierwszych latach swojej kariery już nie istnieje. Ingerencja człowieka zmienia oblicze całej planety. Cywilizacja wydaje wyrok na kolejne gatunki roślin i zwierząt. Jak duża jest skala zniszczeń, do których doprowadziliśmy? Czy można coś jeszcze naprawić? Jak będzie wyglądała przyszłość?

Manifest i ostrzeżenie

Oglądający film widzi zmiany, jakie zaszły w świecie przyrody w ciągu ostatnich 70 lat. Istnienie prawdziwie dzikich zakątków odchodzi w zapomnienie. Z każdą chwilą padają kolejne drzewa i zmniejsza się obszar dżungli. Lodowce coraz szybciej się roztapiają, a wody mórz i oceanów ulegają zanieczyszczeniom. Na planecie w tak złej kondycji zaczyna brakować miejsca zarówno dla zwierząt, jak i ludzi. Czy celem filmu jest wyłącznie wywołanie przerażenia? Zupełnie nie. Mający 93 lata David Attenborough stara się ostrzec ludzi i nakłonić ich do działania. Próbuje uświadomić człowiekowi ogrom poczynionych przez niego zniszczeń, jednak nie w celu wywołania pustych wyrzutów sumienia. Mimo że wizja przyszłości jest ponura, wciąż istnieje nadzieja. Ludzie nadal posiadają realny wpływ na kształtowanie otoczenia. I to właśnie stara się przekazać ostatnia część filmu.

Dokument nie próbuje nakłonić nas do porzucenia cywilizacji i zatrzymania rozwoju. Pokazuje, że kompromisy są możliwe. Rozwój cywilizacji i dbałość o środowisko naturalne mogą iść w parze, ale wymaga to zastosowania nowych rozwiązań na dużą skalę. Wiele gatunków wyginęło, wielu rzeczy nie da się już odwrócić. Wciąż jednak jest co ratować. Na naszej planecie wciąż istnieje życie, o które warto zawalczyć.

Warta poznania perspektywa

Film naświetla problem katastrofy ekologicznej. Jego przesłanie jest jednak wolne od dywagacji politycznych. Sir David Attenborough w najnowszym filmie podsumowuje swoje życie, opowiadając o procesie jakiego jest świadkiem. Perspektywa człowieka, który całe swoje życie poświęcił miłości do przyrody bezsprzecznie jest warta poznania.

MRY