Popularne aplikacje monitorujące dzieci mogą w rzeczywistości śledzić rodziców

0
372
smartfon dziecko aplikacja śledząca
Bardzo niskie wyniki bezpieczeństwa i prywatności oznaczają, że przebadane przez specjalistów aplikacje mogą – zamiast ułatwiać życie rodzicom – stanowić zagrożenie | fot.: stock.adbe.com

Który rodzic nie chce wiedzieć, co dzieje się z jego dzieckiem? W dobie smartfonów kontrola rodzicielska jest niezwykle prosta – na rynku istnieją dziesiątki aplikacji ułatwiających namierzanie pociech wtedy, gdy znajdują się poza czujnym wzrokiem swoich opiekunów. Tylko czy to na pewno bezpieczne rozwiązanie?

Jak podaje serwis Cybernews, aplikacje na Androida, które mają ponad 85 milionów pobrań, mogą zawierać linki do złośliwego oprogramowania oraz szpiegować użytkowników – zarówno dzieci, jak i rodziców. Popularne aplikacje do lokalizowania pociech zbierają poufne dane, co jest zrozumiałe ze względu na charakter ich działania, ale informacje te mogą nie być dość dobrze chronione.

Czy aplikacje do śledzenia dzieci są bezpieczne?

Specjaliści z serwisu Cybernews przeanalizowali 10 popularnych w sklepie Google Play aplikacji przeznaczonych do śledzenia położenia najmłodszych. Jak się okazało, żadna z tych aplikacji nie osiągnęła maksymalnego wyniku bezpieczeństwa – najlepiej oceniono Pingo, która uzyskała zaledwie 53 punkty ze 100 możliwych.

Co z prywatnością rodziców i dzieci? Także kiepsko. W skali literowej od A do F, gdzie litera A oznacza najlepszy możliwy do zdobycia wynik, żadna aplikacja nie uzyskała tej oceny. Siedem badanych programów zdobyło ocenę B, a dwie – C. Trafiła się również aplikacja oceniana na literę F (Phone Tracker by Number).

Jakim ryzykiem są obarczone analizowane aplikacje?

Bardzo niskie wyniki bezpieczeństwa i prywatności oznaczają, że przebadane przez specjalistów aplikacje mogą – zamiast ułatwiać życie rodzicom – stanowić zagrożenie. Przykładowo, źle zabezpieczony program stanowi pole do popisu dla hakerów. Mogą oni bowiem zainfekować smartfon własnym oprogramowaniem, by następnie wykradać dane o lokalizacji z aplikacji do kontroli rodzicielskiej.

Specjaliści z Cybernews odnaleźli także niewłaściwą implementację protokołu SSL w kilku aplikacjach. Protokół SSL odpowiada za szyfrowanie danych, a luki w jego zastosowaniu oznaczają, że programy są podatne między innymi na ataki typu Man-in-the-middle. To znaczy, że ktoś (potencjalny przestępca) może szpiegować użytkowników źle zabezpieczonych aplikacji i podsłuchiwać dane przesyłane za ich pośrednictwem. Dotyczy to zarówno smartfonów dzieci, jak i rodziców.

Dlaczego aplikacje, które mają służyć bezpieczeństwu dzieci, w rzeczywistości są tak źle skonstruowane? Powodem jest najczęściej cięcie kosztów. Niezależni twórcy programów korzystają z kodów i funkcji udostępnionych przez innych programistów, nie do końca wiedząc, co się w nich tak naprawdę znajduje.

Przyzwolenie na wykorzystywanie danych

Czy nawet prawidłowo zaprogramowane aplikacje śledzące lokalizację są w zupełności bezpieczne? Cóż, to zależy od reputacji stojących za nimi firm. Niektóre programy na systemy Android domagają się pozwolenia na dostęp do teoretycznie niepotrzebnych im komponentów urządzenia – na przykład mikrofonu czy galerii zdjęć.

Co to oznacza dla dzieci i rodziców? Aplikacje mogą zbierać więcej informacji niż to konieczne, a więc zdjęcia, filmy, nagrania głosowe czy nawet prywatną korespondencję. Dane mogą zostać sprzedane osobom trzecim, na przykład marketerom tworzącym spersonalizowane reklamy. Nie wiadomo też, czy nie wyciekną w razie jakiegoś ataku hakerskiego.

Jak chronić siebie i swoje dziecko?

Warto zastanowić się, czy monitorowanie lokalizacji dziecka jest rzeczywiście konieczne do sprawowania nad nim opieki. W końcu aplikacje śledzące telefon same w sobie stanowią naruszenie prywatności, a nikt nie chce być stale obserwowany – również najmłodsi. Zamiast kontrolować pociechę, lepiej postawić na obustronne zaufanie i wytłumaczyć jej, jak bezpiecznie poruszać się w przestrzeni rzeczywistej i wirtualnej.

  • Oprogramowanie antywirusowe. „Antywirus” to podstawa – powinien znajdować się na każdym urządzeniu łączącym się z siecią. Upewnij się, że zarówno Ty, jak i Twoje dziecko macie aktualne oprogramowanie antywirusowe działające w tle. Narzędzia od renomowanych firm chronią przed najpowszechniejszymi zagrożeniami: popularnymi wirusami, złośliwym oprogramowaniem czy podejrzanymi plikami.
  • Łączenie się z Internetem poprzez VPN. Usługa VPN stanowi dodatkową warstwę ochronną pomiędzy użytkownikiem a siecią. Narzędzie szyfruje dane, dzięki czemu są one ukryte przed wzrokiem osób trzecich. Zainstaluj darmowy VPN na urządzeniu dziecka i wytłumacz mu, jak (i dlaczego) z niego korzystać.
  • Ostrożne korzystanie z mediów społecznościowych. Aplikacje takie jak TikTok, Snapchat czy Instagram są hitem wśród młodzieży. Zwróć uwagę na to, czy Twoja pociecha posługuje się nimi w bezpieczny sposób. Poświęć chwilę na zaktualizowanie ustawień prywatności i kontroli rodzicielskiej oraz wytłumacz dziecku, że nie powinno udostępniać nikomu swojej lokalizacji czy osobistych informacji.
  • Uwaga na phishing i podejrzane strony. Nawet dorośli padają ofiarą phishingu, czyli podszywania się pod inne osoby lub znane organizacje w sieci. Wytłumacz dziecku, że nie wszystko, co widzi w Internecie, jest prawdą. Niech zapyta Cię o radę, jeśli nie wie, czy wiadomość mailowa zawierająca odnośnik jest bezpieczna. Ustalcie również zasady pobierania plików na telefon i komputer – niech Twoja pociecha poprosi Cię o opinię, zanim zainstaluje nową aplikację.

Materiał partnera