Klaudia Podkalicka: wielka przygoda za kierownicą Lexusa RC F

0
805
Klaudia Podkalicka i Lexus
Klaudia Podkalickia - zdolny kierowca wyścigowy i rajdowy za kierownicą Lexusa | fot.: materiał partnera zewnętrznego

Pod koniec kwietnia na Torze Poznań, z udziałem – znanego niegdyś, jako Stig – kierowcy wyścigowego z Wielkiej Brytanii, Bena Collinsa i Klaudii Podkalickiej – która dała się poznać, nie tylko jako piękna kobieta, ale też zdolny kierowca wyścigowy i rajdowy – odbyła się impreza Lexus Driving Emotions. Przez pięć dni na torze trwały zmagania z udziałem zaproszonych gości oraz Lexusów RC F i GS F. Rozmawialiśmy z Klaudią o wrażeniach zza kierownicy obu tych samochodów.

– Za kierownicą Lexusa RC F ścigałaś się na Torze Poznań z legendarnym Benem Collinsem…

– Niesamowita przygoda i wyzwanie. Jestem pod dużym wrażeniem, zwłaszcza że niektóre z wyścigów z Benem udało mi się wygrać. Zaliczyłam też wiele przegranych, bo on jest perfekcyjnym kierowcą. Cieszę się, że to właśnie z nim mogłam rywalizować i uczyć się od niego, przez wspólne starty. Podpatrzyłam nieco z jego wyścigowej kuchni i myślę, że podołałam. Było szybko i emocjonująco, walka „blacha w blachę”. O to chodziło.

– Poznałaś za kierownicą Lexusy RC F i GS F. Jak oceniasz te samochody?

– Najbardziej przypadł mi do gustu RC F. Lubię takie zwinne coupe. Dla mnie to samochód z pazurem, który sprawia, że jazda jest bardziej pikantna. Z kolei GS F jest fajną limuzyną z identycznym silnikiem i o zbliżonych osiągach, ale oferującym o wiele więcej miejsca. Dwa samochody, zarazem podobne i tak różne. Jeden duży, drugi mały – o niemal identycznych parametrach. Bardzo podobne samochody, ale zupełnie inna jazda. Ja zdecydowanie wybrałabym RC F-a z myszkującym tyłem i bardziej agresywnym charakterem. Sedan przyda się tym, którzy chcą praktycznego, ale szybkiego auta i chcą podzielić się radością z jazdy z pasażerami.

– Czym się zatem wyróżniają? Są podobne, czy jednak całkiem inne?

– Lexus GS F to przewidywalność, nie powinien nas niczym zaskoczyć. Fajnie się rozpędza i hamuje, jest dobry trakcyjnie. Przede wszystkim, dużo w nim miejsca. Mamy więc połączenie limuzyny ze sportem. Lubię to. Natomiast RC F ma pazur. Potrafi zaskoczyć i pokazać, że nie jesteśmy tak dobrymi kierowcami, jak nam się wydawało – ale tylko wtedy, gdy wyłączymy całkowicie kontrolę trakcji. Na pozór są podobne, a tak naprawdę – każdy z tych samochodów jest inny i na swój sposób, wyjątkowy.

– Dziękuję za rozmowę.


@Newseria