Ciekawy gadżet – czyli jaki?

0
1296
modne gadżety
Większość z nas chętnie korzysta z różnego rodzaju wcale niepotrzebnych aplikacji na komórkę, nosi ozdoby, które nie zawsze zdobią, czy też wyszukuje najnowszych trendów wśród gadżetów tylko po to, by po prostu je mieć | fot.: Fotolia

To, jakimi gadżetami się posługujemy lub też jakie po prostu ze sobą nosimy od tak, dla ozdoby, mówi sporo o tym jacy jesteśmy: co nas interesuje, jak chętnie spędzamy wolny czas, a nawet wskazywać na nasze poglądy polityczne. Rynek rośnie, a ponoć współczesny człowiek ma tendencję do gromadzenia przysłowiowych śmieci, ale coś sprawia, że jedne gadżety zyskują przewagę nad innymi. Dlaczego?

Moda

Nie da się nie wspomnieć w tym artykule o ostatnim, niezwykle popularnym gadżecie, jakim jest fidget spinner. Ta niepozorna, trójkątna zabawka podbiła rynek, a niektórzy sprzedawcy twierdzą nawet, że nie było czegoś podobnego od czasu Pokémonów. Faktycznie, z jakiegoś powodu fidget spinner polubiło (bo pokochało to chyba za mocne słowo) wiele osób. Dziwi to tym bardziej dlatego, że zabawka aż dziwi swoją prostotą. To zwykły, kręcący się trójkącik, wirujący wokół własnej osi. Otóż, podobno fidget spinner działa korzystnie na koncentrację wśród dzieci. Nauczyciele są jednak zdania, że owszem, fidget spinner koncentruje młodych uczniów, ale na sobie, nieszczególnie więc pomaga im w nauce.

Przydatność

Oczywiście dobry i ciekawy gadżet to taki, który jest przydatny. Gadżetem, a właściwie narzędziem XXI wieku, można nazwać komórkę. Naturalnie telefony komórkowe istniały już wcześniej, ale w ostatnich latach stały się przenośnymi urządzeniami wielofunkcyjnymi. Pozwalają nie tylko rozmawiać i pisać, ale także korzystać z internetu, robić zdjęcia, lokalizować obiekty, tłumaczyć teksty, uczyć się języków… A wszystko to za pomocą przeróżnych aplikacji, które można by nazwać elektronicznymi, wirtualnymi gadżetami. W komórce można nawet wyhodować animowane zwierzątko, które będzie domagało się jedzenia i snu!

Wygląd

Niektóre gadżety mają nas zdobić. Błyszczące bransoletki, kolorowe sznurki (jeszcze kilka lat temu był na nie absolutny szał – ludzie nie tylko zakładali je, ale też sami zaplatali sznurki, tworząc z nich ozdoby) i zależnie od subkultury: czaszki, pentagramy, motyle, jednorożce (to dla fanów „My Little Ponny”, których podobno nie brakuje wśród studentów). Mogą być też krzyże, czemu nie, jedni noszą je ze względów religijnych, inni obwieszają się nimi dla ozdoby, podobnie jak różańcami. Świadczy to o tym, że dziś gadżetem może stać się niemal każdy przedmiot, starczy tylko nadać mu nową rangę i znaczenie. Gra tu rolę komercjalizacja religii i ścieżek duchowych, na czym producenci lubią po prostu zarabiać, zwłaszcza, jeśli okrasi się to wszystko pewną dozą kontrowersji. Ach, te Hello Kitty, szatańskie zabawki!

Czasami o ludziach, lubujących się w gadżetach, pogardliwie mówi się jako o „gadżeciażach”. Ale tak naprawdę większość z nas chętnie korzysta z różnego rodzaju wcale niepotrzebnych aplikacji na komórkę, nosi ozdoby, które nie zawsze zdobią, czy też wyszukuje najnowszych trendów wśród gadżetów tylko po to, by po prostu je mieć. Czasem warto – można przekonać się, czy np. fidget spinner wciągnie nas bardziej niż, dajmy na to, seriale.


AGA