Zmarł Andrzej Wajda, wybitny polski reżyser

0
614
Andrzej Wajda nie żyje
Zdjęcie zrobione podczas premiery zrekonstruowanej cyfrowo "Ziemi Obiecanej", podczas festiwalu filmowego OFF Plus Camera | Autor: Piotr Drabik (Flickr: f36089016) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], Wikimedia Commons

W wieku 90 lat odszedł od nas Andrzej Wajda, jeden z najważniejszych współczesnych reżyserów kina, twórca takich arcydzieł, jak Popioły, Ziemia obiecana, Kanał, Wesele, Panny z Wilka czy Człowiek z marmuru. Kilka miesięcy wcześniej odbyła się światowa premiera Jego najnowszego filmu Powidoki, który ukaże się w Polsce 13 stycznia, a co więcej – będzie ubiegał się o Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny.

Współtworzył Polską Szkołę Filmową, której dzieła zyskały szerokie uznanie za granicą. Był laureatem wielu prestiżowych nagród, takich jak Srebrna Palma (Kanał, 1957) i Złota Palma w Cannes (Człowiek z żelaza, 1981), FIPRESCI – w Wenecji (Popiół i diament, 1959) i Cannes (Człowiek z marmuru), Srebrna Muszla w San Sebastian (Wesele, 1973) oraz wiele innych. Jego ogromne zasługi dla historii kina zostały również uhonorowane Oscarem za całokształt twórczości. Można powiedzieć, że wraz z odejściem Wajdy kończy się pewna epoka w dziejach polskiej kinematografii.

Zamiast płótna – taśma filmowa, zamiast pędzla – kamera

Zanim jeszcze zaangażował się w pracę reżyserską, Andrzej Wajda uczęszczał na Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie. Jego zamiłowanie do malarstwa wielokrotnie ujawniało się w późniejszych realizacjach filmowych – można tu wspomnieć głębokie i panoramiczne pejzaże w Panu Tadeuszu, czy też wirujący taniec kolorów i światłocieni, budujących atmosferę wokół Wesela. Czasem bywały to nieduże scenki rodzajowe, skupiające uwagę na kilku konkretnych postaciach oraz łączącej ich, szczególnej relacji (Niewinni Czarodzieje), a czasem wręcz intymne portrety, z jakimi obcujemy choćby w Tataraku. Dzieła Wajdy dowodzą niezwykłej przenikliwości i dojrzałej wrażliwości Reżysera, które nadały poetyce filmu zupełnie nowy wymiar.

„A to Polska właśnie”, czyli kino zaangażowane

Często główną bohaterką filmów Andrzeja Wajdy była Polska – ze wszystkimi przywarami oraz powodami do dumy. W jednym przypadku jej odbicie ukazywały trafne interpretacje filmowe dzieł Adama Mickiewicza, Stanisława Wyspiańskiego czy Jarosława Iwaszkiewicza. W innym znów do głosu dochodziła bolesna historia kraju – dramaty ludzkie i dylematy z okresu II wojny światowej (Kanał, Popiół i diament, Katyń), czy też jarzmo systemu (Człowiek z marmuru), które jednak budzi chęć do walki i wiarę w możliwość zmiany (Wałęsa. Człowiek z nadziei). To kino, które nie bało się stawić czoła najtrudniejszym, narodowym kwestiom, odważnie wychodziło im naprzeciw, szukając dialogu, odpowiedzi i ukojenia, a przy tym pokazując tragizm jednostkowych losów pośród ogromnych, przytłaczających, historycznych zawirowań.

Przed śmiercią Andrzej Wajda zdążył pozostawić jeszcze jeden film – Powidoki – opowiadający o ostatnich latach życia i twórczości polskiego, wybitnego malarza, teoretyka sztuki oraz pedagoga, Władysława Strzemińskiego. Obraz ten wydaje się być swego rodzaju pożegnaniem, rozliczeniem z całym dotychczasowym dorobkiem, ostatnim, przejmującym głosem – zarówno w kwestii kina, jak i w kwestii najważniejszych dla Reżysera tematów egzystencjalnych. Polska premiera została zaplanowana na 13 stycznia 2017 roku. Film ma też szansę uzyskać statuetkę Oscara za najlepszy film nieanglojęzyczny.


JS