Monstrum w wielkim mieście, czyli coś dla miłośników filmów o gigantycznych potworach

0
276
godzilla schematyczny rysunek
Popularność filmów z gatunku monster movie nie słabnie, a dzięki postępom w dziedzinie komputerowo generowanych efektów specjalnych możliwe jest uzyskiwanie coraz bardziej imponujących potworów | fot.: stock.adobe.com

Dowodem na to, że widzowie pokochali gigantyczne potwory niszczące miasta i walczące z amerykańską czy japońską armią, jest chociażby liczba części w serii o Godzilli, która doczekała się jedenastu japońskojęzycznych filmów oraz dwa amerykańskie rebooty, z których drugi otrzymał własny sequel. Musimy przyznać, że brzmi to skomplikowanie, a w tym gąszczu filmów łatwo jest się zgubić. Właśnie dlatego przygotowaliśmy przegląd najciekawszych produkcji o gigantycznych monstrach, w ramach którego omówimy klasyczne filmy o Godzilli – a także inne, równie ciekawe tytuły. Miłej lektury!

Oryginalna Godzilla, czyli japoński geniusz i prostota

Oryginalna Godzilla (1954, reż. Ishirô Honda) okazała się wśród japońskich widzów ogromnym sukcesem, a zarazem pretekstem do otworzenia dyskursu na temat II wojny światowej. Pierwotnie wielki potwór miał symbolizować destrukcyjny wpływ bomby atomowej nie tylko na samą ludzkość, ale też środowisko naturalne. W tym kontekście Godzilla stanowi ważny symbol radzenia sobie z traumą, jaką pozostawiło w świadomości Japończyków zrzucenie bomb na Hiroszimę i Nagasaki. I choć film się dość mocno zestarzał (szczególnie w kwestii mocno dydaktycznego scenariusza, bo efekty specjalne wciąż wyglądają satysfakcjonująco), warto jest go zobaczyć, choćby po to, by przekonać się na własnej skórze o destrukcyjnej sile broni jądrowej, a także poznać bliżej egzotyczną, japońską kulturę.

Godzilla po amerykańsku

Z dwóch amerykańskich remake’ów Godzilli znacznie lepiej wypada ten nowszy, wydany w 2014 roku i wyreżyserowany przez Garetha Edwardsa. Starszy film z 1998 roku w reżyserii Rolanda Emmericha jest nudnym, pozbawionym sensu widowiskiem, w którym scenariusz pełen jest prostych błędów i głupotek, a efekty specjalne zdążyły się strasznie zestarzeć. Godzilla z 2014 roku jest natomiast niezwykle udanym podejściem do tematu monster movie, a jej sequel z 2019 roku, Godzilla II: Król potworów, rozwija dalej najciekawsze wątki z jedynki. W swoich filmach Edwards postawił przede wszystkim na oddanie hołdu oryginalnym, japońskim filmom, a dzięki doskonałym efektom specjalnym jego dzieło ogląda się z prawdziwą przyjemnością. Warto jest zobaczyć najnowszą Godzillę, choćby ze względu na świetnie nakręcone sceny niszczenia Tokio.

Found footage z ataku potwora

Cloverfield (2008, reż. Matt Reeves) zasłynął świetnie poprowadzoną kampanią marketingową, która przełożyła się na finansowy sukces filmu. I choć dwie kolejne części z serii są mocno przeciętne i niezbyt związane z jedynką, warto jest zobaczyć film Reevesa ze względu na ciekawą konwencję found footage, która znacząco zmienia odbiór produkcji. Dzięki zawężeniu perspektywy przyjętej przez reżysera do kilku cywilów nierozumiejących wydarzeń znacznie łatwiej jest się wczuć w fabułę i poczuć na własnej skórze strach wywołany przez atak potwora na Nowy Jork. Polecamy Cloverfield wszystkim miłośnikom horrorów oraz filmów nakręconych w konwencji found footage!

Popularność filmów z gatunku monster movie nie słabnie, a dzięki postępom w dziedzinie komputerowo generowanych efektów specjalnych możliwe jest uzyskiwanie coraz bardziej imponujących potworów. Mamy nadzieję, że przełoży się to na liczbę filmów z tego gatunku, a na ekrany kin już wkrótce wyjdzie zapowiadana trzecia część Godzilli Edwardsa!

TBO