Sprzedam, kupię, bez uprawnień − niebezpieczeństwo internetowej medycyny estetycznej

0
1125
internetowa medycyna estetyczna
Medycyna estetyczna to najdynamiczniej rozwijająca się gałąź medycyny – z szacunków amerykańskich analityków wynika, że do końca dekady wartość tego rynku będzie rosła aż o 7% rocznie | fot.: Materiał partnera zewnętrznego

„Tanio sprzedam”, „szukam botoksu bez uprawnień”, „robię usta z dojazdem” – coraz częściej usługi z zakresu medycyny estetycznej można znaleźć nie tylko w profesjonalnych gabinetach, ale także w ofertach internetowych. Rosnąca popularność zabiegów poprawiających urodę i ich pozorna prostota oraz bezpieczeństwo sprawiają, że coraz więcej osób decyduje się na zabiegi wykonywane przez osoby bez uprawnień, udział w tzw. „botox party”, czy nawet samodzielne wstrzykiwanie botoksu czy wypełniaczy. Skutki mogą być opłakane.

Medycyna estetyczna to najdynamiczniej rozwijająca się gałąź medycyny – z szacunków amerykańskich analityków wynika, że do końca dekady wartość tego rynku będzie rosła aż o 7% rocznie. Popyt na odmładzanie i inwestycje w wygląd to wynik nie tylko starzenia się społeczeństwa, ale także rosnącej świadomości na temat zabiegów estetycznych i łatwiejszego z punktu widzenia ekonomicznego dostępu do nich. Również w Polsce od dłuższego czasu można zaobserwować coraz większy popyt na usługi gabinetów medycyny estetycznej. Do korzystania z dobrodziejstw takich zabiegów przyznaje się coraz więcej Polek i Polaków. To mało inwazyjny i stosunkowo bezpieczny sposób na odjęcie sobie kilku lat, poprawienie drobnych defektów czy podkreślenie naturalnej urody. Jednak aby zabieg przyniósł oczekiwane rezultaty, musi zostać przeprowadzony przez lekarza z uprawnieniami, dysponującego bezpiecznymi produktami i odpowiednimi, regulowanymi przez prawo warunkami. Niestety, coraz więcej osób o tym zapomina.

Internet pełen okazji

„Mam na sprzedaż wypełniacz marki XXX”, „Szukam hurtowni, która sprzeda mi kwas YYY”, „Która z was zrobi mi usta, za opłatą oczywiście?” – to tylko fragmenty ogłoszeń, jakie można znaleźć na forach internetowych albo popularnych serwisach sprzedażowych. Autorki tych cytatów są przekonane, że aby poprawić wygląd za pomocą wypełniaczy lub botoksu, wystarczy okazyjnie kupiony preparat i „wprawna” ręka. Proceder nielegalnego handlu preparatami do medycyny estetycznej i samodzielnego z nich korzystania kwitnie, a dzieje się tak z kilku powodów. Przede wszystkim dla wielu osób cena zabiegów przeprowadzanych w profesjonalnych gabinetach przez wykwalifikowanych lekarzy wciąż jest za wysoka. Do tego dochodzi przeświadczenie o prostocie zabiegów, ich bezpieczeństwie, nadmierne zaufanie we własne „zdolności” i lekkomyślność. Niestety, jakość sprzętów, wykorzystywanych produktów i gwarancja kompetencji specjalisty muszą kosztować i nie warto tu szukać nadmiernych oszczędności, bo skutki uboczne błędnie przeprowadzonej procedury mogą być dużo większe.

Przykre skutki oszczędności

Na rynku jest bardzo dużo preparatów niezarejestrowanych, pochodzących z Azji. Istnieją również podróbki preparatów markowych. Kilka lat temu dystrybutor jednego z popularniejszych na świecie preparatów kwasu hialuronowego kupił w Polsce na znanym portalu aukcyjnym produkt z ich logo. Była to pochodząca z Azji podróbka. Preparat został wysłany do laboratorium do analizy, która wykazała, że zawiera on duże stężenia szkodliwych substancji – mówi prof. dr hab. n. med. Paweł Surowiak, członek zarządu Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging (PTMEiAA).

Czy pozorna oszczędność jest wystarczającym powodem, by wstrzyknąć sobie w twarz substancję nieznanego składu i pochodzenia zwłaszcza, gdy zabieg wykonuje amator? Estetycznie nieudany rezultat może okazać się najmniejszym z problemów. Lista możliwych powikłań jest bardzo długa: zdarzają się infekcje bakteryjne, silny ból, blizny, możliwe jest wystąpienie powikłań naczyniowych z martwicą włącznie, ślepoty oraz trwałego uszkodzenia ciała.

Przezorność popłaca

Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging od dawna apeluje o uregulowanie rynku medycyny estetycznej. Tylko odpowiednio przygotowany lekarz, mający co najmniej kilkuletnie doświadczenie w przeprowadzaniu tego typu zabiegów, może zagwarantować pacjentowi bezpieczeństwo podkreśla dr Andrzej Ignaciuk, prezes PTMEiAA. – Wciąż jednak wiele zależy od pacjentów: dopóki jest popyt na usługi osób niekompetentnych, bez odpowiedniego przygotowania, i produkty niepewnego pochodzenia, dopóty takie oferty będą się pojawiać. Warto jednak sobie zadać pytanie, czy opłaca się ryzykować własne bezpieczeństwo i jaką cenę przyjdzie nam zapłacić w momencie, gdy coś pójdzie nie tak – dodaje dr Ignaciuk.

Decydując się na skorzystanie z możliwości medycyny estetycznej, trzeba wybrać lekarza, który ma odpowiednie wykształcenie i doświadczenie w wykonywaniu tego rodzaju zabiegów. Warto dobrze poszukać, bo kompetentny specjalista to nie tylko gwarancja poprawienia urody, ale także zachowania zdrowia. Jakich lekarzy szukać? W pierwszej kolejności należy zasięgnąć informacji o ukończonych szkołach podyplomowych i specjalistycznych kursach doszkalających. Może w tym pomóc lista certyfikowanych lekarzy Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging – przed podjęciem decyzji o wybraniu specjalisty, warto dowiedzieć się, czy jest to osoba, której chcemy powierzyć nasze zdrowie.


Materiał partnera zewnętrznego